Na pewno gdyby teraz spadło znacznie więcej śniegu, to ten świąteczny klimat czulibyśmy znaczniej bardziej i lepiej. No, ale już chyba powoli się zaczynam z tym godzić, że teraz nasza aura pogodowa jest dziwna i zmienna. Pewnie będziemy musieli się przyzwyczaić do świąt bez śniegu, ale za to zimowego początku wiosny i "niemrawego", ulewnego lata.. Trudno. Kiedyś na pewno opowiem Adasiowi jak to pięknie było zobaczyć w Wigilię pierwszą gwiazdkę, a za oknem było pełno śniegu...




